Whiplash

Whiplash

Film rozpoczyna się od gry na perkusji podczas, gdy ekran jest czarny. Dźwięk ten stopniowo narasta, aż przechodzi w grę na pełnym zestawie perkusyjnym. Taki jest ten obraz. Napięcie rośnie wraz z czasem oglądania. Na bębnach gra Miles Teller, a reżyser Danien Chazelle na naszych nerwach. I będziecie im za to wdzięczni po obejrzeniu tego dzieła. Tym, którzy myślą, że gra na perkusji to nie jest materiał na film powiemy: niech dalej tak sądzą i pozostają w błędzie. „Whiplash” jest dziełem, które jest totalnym przeciwieństwem wszystkich filmów muzycznych, które znacie. Jest to historia młodego perkusisty (Teller), którego czeka trudna droga do kariery. Na swojej drodze przez piekło spotyka diabła w postaci profesora Fletchera (J.K Simmons). Ten ostatni prowadzi big band z iście wojskowym zacięciem. Jego metody nauczania przypominają czyny sierżanta Hartmana z filmu „Full Metal Jacket”. Do tych metod należą krzyki, wyzwiska, poniżanie, rękoczyny oraz nawet przymilanie się z nienacka. Tak więc nauczyciel posługuje się szerokim wachlarzem niespodzianek dla swoich uczniów. Nasz bohater nie spodziewał się tego w ogóle, kiedy zapisywał się do najlepszej szkoły muzycznej w kraju. Andrew Nayman jest zakochany w jazzie i grze na perkusji. Nauka gry na tym instrumencie oznacza dla niego nie tylko pot i łzy, ale też krew z pokaleczonych dłoni oraz drzazgi z połamanych pałeczek. Oprócz tego obserwujemy u bohatera urażoną dumę i związany z tym ból psychiczny oraz zszargane nerwy. Wszystko to dzieje się dlatego, iż profesor Fletcher wyznaje zasadę, że chwaląc i poklepując po plecach nie stworzy artysty. Często opowiada anegdotę o Charliem Parkerze, który według niego stał się wielkim saksofonistą dopiero wtedy, kiedy jego perkusista w złości nie odciął mu głowy rzucając talerzem perkusyjnym w niego. Film zadaje nam wiele pytań. Jakich poświęceń trzeba dokonać, jeżeli chcemy oszlifować talent? Co zrobić, by prowokując młodego człowieka do przekraczania barier i rozwoju swojego talentu nie podciąć mu skrzydeł? W tej sytuacji byle mała pochwała ze strony nauczyciela podbudowuje uczniów i zachęca ich do dalszej pracy nad sobą. Nasz główny bohater jest nieśmiałym chłopakiem, który w wolnym czasie słucha muzyki, chodzi do kina z ojcem. Podczas trwaniu nabiera on życia. Odważa się zaprosić na randkę dziewczynę, do której wstydził się podejść. Marzenia o karierze i sławie oraz ciągłe ćwiczenia stają się dla Andrew przeszkodą w spotkaniach z płcią przeciwną. Bohater staje przed wyborem pomiędzy dwiema swoimi miłościami. W filmie obserwujemy pojedynek charakterów, który do końca nie ma ostatecznego rozstrzygnięcia. Film przedstawia ciekawą historię, która kiedy się wydaje, że wiemy, gdzie się potoczy to robi niespodziewany zwrot. Akcja filmu prowadzona jest w ten sposób do ostatniej klatki filmu. Główny bohater dla osiągnięcia celu jakim jest miejsce w orkiestrze i szacunek nauczyciela musi przejść nieludzkie upokorzenia. Z drugiej strony profesor Fletcher nie może wygrać, jednocześnie nie tracąc swojego autorytetu. Dochodzi w końcu do buntu, niesubordynacji. W filmie jednym z bohaterów jest sama muzyka. Jest to dzieło o dążeniu do perfekcji wykonywania tego, co się kocha i lubi robić. Film pokazuje również, jak trudna w wykonaniu jest muzyka jazzowa. W finałowej scenie widzimy popisowe wykonanie utworu z początku filmu, który tu wybrzmiewa mocniej. Jest to tytułowy utwór „Whiplash”. Ten kawałek będzie grał wam w głowach jeszcze długo po seansie.

link Więcej favorite_border Do obejrzenia
8.1
- Filmweb

Podziel się swoją opinią

TERAZ OGLĄDANE