Gran Torino

Gran Torino

Gran Torino

Co robi facet przed osiemdziesiątką? Czas na zasłużony emerytalny odpoczynek, herbatkę wśród tetryków, odwiedziny wnuków. Stop!! Koniec sielanki. To nie dla Clinta Eastwooda. Jako 79-latek kręci filmy i jeszcze gra w nich główną rolę. Ten facet w tym wieku (nie wypominając) gra lepiej twardziela, niż Schwarzenegger, Willis czy Stallone. Wydaje się, że Eastwood jest nie do zniszczenia i ostatnią rzeczą, którą zrobi to założy kapcie i usiądzie w fotelu. He, he, no chyba, że w reżyserskim.

Główny bohater grany przez Eastwooda to Polak Walt Kowalski. To zgorzkniały starzec z przeszłością wojenną z Korei. Jest on rasistą. Segreguje ludzi na żółtków, żydów, zwariowanych białasów. Jest też wrednym konserwatystą, którego po prostu nie da się lubić. Po co robić film o kimś takim? Otóż sam Eastwood tak stworzył swoją postać, że jej wady są jej zaletami. To, jak Walt reaguje na społeczne niezadowolenie z jego osoby przyprawia nas o śmiech. W ten sposób wzbudzana jest w widzu sympatia do głównej postaci. Nawet rasizm, który wylewa się z jego ust jest zabawny. Potrafi on powiedzieć Azjatom na ich imprezie „czego się gapicie, pierdolone żółtki”, a był on jedynym białym gościem. Kowalski zawsze mówi to, co myśli i nie skrywa swoich uczuć.

Przez swój trudny charakter Walt nie może znaleźć wspólnego języka ze swoimi synami, co wpływa na kiepski kontakt z wnukami. Wina nie leży tylko po stronie Kowalskiego. Jego bliscy zacierają ręce na jego starego, wartościowego i zadbanego Forda Gran Torino. To powoduje wiele waśni w rodzinie. Kowalski przepracował pięćdziesiąt lat w fabryce Forda i nie może wybaczyć, że jego syn kupił, zdaniem Walta, japońskie gówno - Toyotę.

Akcja filmu toczy się wokół wspomnianego wcześniej Forda Gran Torino. Żółtoskóry sąsiad Walta za namową lokalnego gangu próbuje go ukraść. Nie udaje mu się, a Thao wpada przez to w kłopoty. Pomaga mu wyjść z nich Kowalski. Dzięki czemu społeczność żółtoskórych Hmongów, zamieszkująca koło Walta, zaczęła go traktować go jak bohatera. W ramach zadośćuczynienia Hmongowie nakazują Thao pracę u Walta. Co Kowalskiemu oczywiście się nie podoba. Jednak zauważa on w Thao potencjał do bycia dobrym człowiekiem. W ten sposób Walt staje się dla chłopca jak ojciec i mentor. Chroni go przed popadnięciem w tarapaty.

Dodatkowo siostra Thao, Sue odkrywa w Walcie dobrego człowieka kryjącego się pod twardą skorupą. Ma ona wyczucie i pełni rolę łączniczki międzypokoleniowej. Film jest też opowieścią o życiu i śmierci. Mamy tu do czynienia z potyczką słowną między Polakiem, a młodym księdzem, który stara się go namówić do spowiedzi. Jest to uczta dla ucha. Z jednej strony inteligentny i oczytany ksiądz. Z drugiej oczytany, doświadczony i schorowany starzec. Kto wygra?

Film porusza problem młodocianych gangów. Z tymże Clint nie czyta gangsterom wierszy jak Michelle Pfeiffer w „Gangstas Paradise” tylko spuszcza im lanie i to tęgie. Dochodzi do wojny. Niestety finał historii jest smutny, gdyż dochodzi do tragedii. Ale to musicie sami zobaczyć. Film jest godny polecenia.
 

link Więcej favorite_border Do obejrzenia
8.2
- Filmweb

Podziel się swoją opinią

TERAZ OGLĄDANE